Agnieszka T.

Agnieszka T.

  • Usługi: Opieka w domu właściciela , Opieka całodobowa , Spacery z psem , Wizyty u weterynarza , Opieka u opiekuna - Pies
    Opieka w domu właściciela , Opieka całodobowa , Wizyty u weterynarza - Kot
    Opieka całodobowa , Opieka w domu właściciela , Opieka u opiekuna - Inne zwierzaki
  • Wynagrodzenie: od 15 zł za godzinę
  • Lokalizacja: Toruń
  • Ostatnio aktywny: 20 styczeń 2016 11:50
  • Potwierdzony adres kontaktowy email Potwierdzony adres kontaktowy email
  • Potwierdzony numer telefonu Potwierdzony numer telefonu
  • Odpowiedzi na pytania Odpowiedzi na pytania
  • Sprecyzowane usługi Sprecyzowane usługi
  • Zdjęcie profilowe Zdjęcie profilowe
  • Album zdjęć Album zdjęć

Witam. Jestem zwierzolubem. Mam w domu cztery psy również pracuję w schronisku dla bezdomnych zwierząt. Oferuję opiekę nad Państwa pupilami na terenie Warszawy.

Usługi: Opieka w domu właściciela , Opieka całodobowa , Spacery z psem , Wizyty u weterynarza , Opieka u opiekuna - Pies
Opieka w domu właściciela , Opieka całodobowa , Wizyty u weterynarza - Kot
Opieka całodobowa , Opieka w domu właściciela , Opieka u opiekuna - Inne zwierzaki

Zdjęcia

wszystkie (6) »
Trwa ładowanie…

Pytania i odpowiedzi

  • Co najbardziej lubisz w swojej pracy?

    Co lubię najbardziej? Kontakt z zwierętami, długie spacery i zabawy z psiakami na świeżym powietrzu. Te uśmiechnięte psię pyszczki sprawiają u mnie dobre samopoczucie :) Najbardziej lubię pracę z psami agresywnymi, nieufnymi, które zostały skrzywdzone przez los ich miłość i oddanie jest bezcenne :)

  • Czy masz ulubioną historię z wykonywanej pracy? Jeśli tak - opisz.

    Historia owczarki niemieckiej, którą spotkałam podczas pracy w warszawskim schronisku. Suczka została podrzucona komuś za ogrodzenie. Straż miejska musiała do niej strzelać bo nie dawała się złapać. W schronisku zaczęłam z nią wychodzić ale najpierw kilka tygodni przychodziłam do niej i starałam się o zaufanie. Byłam jedyną osobą, której dała się zapiąć na smycz i wyprowadzić na spacer. Trwało to z 3 miesiące aż w końcu pozwoliła wolontariuszowi wejść do siebie do boksu. Hera, bo tak ją nazwałam była psem bardzo agresywnym gdyby nie adopcja groziło by jej uśpienie. Byłyśmy przyjaciółkami, takiej wdzięczności i zaufania nie doświadczyłam nigdy. Strasznie się kochałyśmy. Dzięki pracy Hera poszła do adopcji i ma się świetnie !